Choć nazwa brzmi jakby chodziło o coś z apteki, to jedna z najpyszniejszych rzeczy jakich można oczekiwać od lata.
Smak dzieciństwa mojej żony, ja poznałem go znacznie później i teraz oczy mi się szerzej otwierają, jak na straganie pokazują się pierwsze czerwone skarby.
Równie proste ja pyszne:
1/2 litra mleka
2 jajka
2 łyżki cukru
2 czubate łyżki mąki
2 jajka
Cukier waniliowy albo wanilia czy aromat
Łyżka masla
I oczywiście porzeczki ca. 1/2 kilo
Porzeczki bez szypulek rozłożyć pojedynczą warstwą na talerzykach albo miseczkach z płaskim dnem.
Wrzucić wszystko (poza maslem) do rondelka i podgrzewać CALY CZAS MIESZAJĄC, żeby nie zrobiły się grudki.
Jak będzie już ciepłe, dodać masło.
Jak masa się zagotuje, zalać porzeczki tak, żeby pokryć je cienką warstwą. Po ostudzeniu wstawić do lodówki (można jeść od razu ale na zimno jest jeszcze lepsze).
Jedyny problem to znaleźć miejsce w lodówce- na szczęście teraz są takie nieduże szklane pojemniki na żywność, więc można ustawiać je jeden na drugim.